MSP-BLOG

Miasto bez reklam. Postęp czy naturalna kolej rzeczy?

ID-100195991Od pewnego czasu media donoszą o kolejnych miastach, które zakazały reklamy zewnętrznej. Reklama zewnętrzna to billboardy, reklamy świetlne, reklamy na autobusach, tramwajach itp. Jednym słowem wszystko to co znajduje się w przestrzeni publicznej, służy do prezentowania ofert różnych firm i drażni mieszkańców. Niestety nie zawsze są to estetyczne formy przekazu.

Największą sensację wzbudziło 11 milionowe Sao Paulo w Brazylii. W 2006 roku usunięto z miasta 15tys billboardów. Z ulic zniknęły też autobusy oklejone reklamami i ekrany wyświetlające filmy reklamowe. Przeciwnicy tego procederu grzmieli, że 20tys osób straci pracę a miasto straci 133miliony dolarów jakie miało z tych reklam.[1] Proceder doczekał się nawet własnej nazwy Lei Cidade Limpa (prawo czystego miasta).

Sao Paulo nie jest ani pierwszym ani jedynym miastem, które podjęło taką decyzję. Około 1500 innych również zakazało reklam zewnętrznych. W Europie miastem bez reklam jest norweskie Bergen a ostatnio dołączyło do niego francuskie Grenoble.

O co zatem chodzi? Naprawdę ktoś w imię estetyki wyrzuciłby 20tys pracowników na bruk i zrezygnował ze 133milionów dolarów? I naprawdę w imię estetyki 1500 miast zdecydowałoby się na podobny krok? Czy mieszkańcy naprawdę zagłosowaliby w kolejnych wyborach na ekipę, która likwiduje miejsca pracy i zmniejsza wpływy do budżetu? Wpływy, które są przeznaczane na potrzeby mieszkańców, świadczenia socjalne, edukację, służbę zdrowia itp. 133mln $ to spora suma, można odczuć jej brak. I to wszystko w imię ładniejszego krajobrazu? Mało prawdopodobne to mało powiedziane. To jest zupełnie niemożliwe. Dlaczego zatem 1500 ekip samorządowych zdecydowało się na ten krok?

Odpowiedzmy sobie na wstępie na pytanie czemu służy reklama. Jakakolwiek reklama, nie tylko zewnętrzna. Służy przede wszystkim temu, żeby poinformować potencjalnych klientów o produkcie, usłudze, bądź idei. Tak, idei, nie tylko komercyjne rzeczy się reklamuje. Poinformować ich, że takie coś w ogóle istnieje, pokazać do czego służy, w czym jest lepsze od konkurencji i dlaczego warto to nabyć. Podstawowym warunkiem, żeby ten cel osiągnąć, jest to, żeby odbiorca w ogóle zobaczył ten przekaz. Nie bez powodu właściciele nośników reklam, umiejscowionych w najbardziej widocznych miejscach, potrafią sobie liczyć i po 100tys PLN za zamieszczenie tam przekazu.

Wracając do reklamy zewnętrznej, to utrzymanie takich nośników reklam, czyli billboardów, tablic świetlnych, słupów reklamowych i całej reszty, kosztuje. Kosztuje też renowacja wagonów tramwajowych i autobusów. To nie jest tak, że się przyklei, odklei i jest jak nowe. Jeżeli taki nośnik jest umiejscowiony na prywatnym terenie, to jeszcze trzeba właścicielowi płacić za wynajem powierzchni. W związku z tym, żeby taki nośnikowy biznes się opłacał to muszą się znaleźć chętni reklamodawcy. Co się w takim razie wydarzyło, że w 1500 miastach ten biznes przestał się opłacać? Nie ma co udawać, że z innego powodu te nośniki zostały zlikwidowane. Nikt nie zrezygnował ze 133mln dolarów, najzwyczajniej w świecie, przestały one wpływać do kasy urzędu a koszty pozostały niezmienione.

 Co się stało, że reklamodawcy przestali inwestować w reklamę zewnętrzną, dlaczego w pewnym momencie przestała ona przynosić zamierzony efekt? Odpowiedź brzmi: Internet i urządzenia mobilne. Z jednej strony coraz więcej firm stawia wyłącznie na reklamę internetową, zwłaszcza w serwisach społecznościowych. Jest ona dużo tańsza niż wykupienie np. billboardu i wierząc badaniom rynku, skuteczniejsza. Z drugiej strony, coraz mniej osób zwraca uwagę, na otaczającą ich przestrzeń. Ich uwagę zaprząta korzystanie ze smartfonów w każdym możliwym miejscu i muzyka płynąca ze słuchawek, z którymi mało kto się rozstaje.

 Ten trend widoczny jest też w Polsce. Jadąc metrem, ciężko znaleźć kogoś kto z nudów, czytałby ogłoszenia, czy oglądał reklamę na zamieszczonych w wagonie ekranach. Każdy jest wpatrzony w swoje przenośne urządzenie i albo czyta e-booka, albo gra w grę, albo słucha muzyki, albo korzysta z nielimitowanych rozmów. Zamieszczanie jakichkolwiek przekazów w takich miejscach jest bezcelowe. Nikt na to nie zwróci uwagi. Nowsze pociągi metra, jak wzbudzający swojego czasu kontrowersje nie mniejsze niż pendolino, inspiro, nie ma nawet miejsca na reklamę. Przynajmniej ja czegoś takiego nie zauważyłam. Można powiedzieć, że jest całkowicie wolny od reklamy zewnętrznej. Tylko urząd miasta nie wpadł na to, żeby z tego zrobić atut i połączyć to z marketingiem politycznym. Jakby to ładnie brzmiało, że zabroniliśmy umieszczania reklam, żeby Warszawiakom było milej podróżować w estetycznej i nie zaśmieconej reklamami przestrzeni.

 [1] www.amusingplanet.com/2013/07/sao-paulo-city-with-no-outdoor.html

zdjęcie: freedigitalphotos.net

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>