MSP-BLOG

Rowery cz.3

ID-100263763Oto bowiem na wieczornym spotkaniu Klubu Rowerowego „Peleton” w Ojcowie Roman wpada na genialny w swej prostocie pomysł: na rowerach można zarabiać! Szef klubu obiecuje wynająć sześć dobrych sztuk w zamian za procent od spodziewanych zysków. Roman obwieszcza ideę zdumionej żonie i rozpoczyna odkładane od roku porządki w garażu, który ma stać się bazą wypożyczalni rowerów „Romex”! Na fali entuzjazmu wypadki toczą się błyskawicznie: rowery górskie i miejskie, dziecięce, młodzieżowe i dorosłe, do tego przyczepki i foteliki do wożenia najmłodszych, stylowe gadżety… Roman liczy na to, że w podwielickiej Sierczy znajdzie rzesze amatorów aktywnego wypoczynku. Zwłaszcza, że sportowy tryb życia staje się coraz popularniejszy, niemal modny… Efektowny szyld w ogrodzie, profil na Facebooku, ulotki – trzeba przyznać, że świeżo upieczony pan prezes solidnie zainwestował w reklamę.
No i zaczęło się nieźle: para rześkich emerytów z sąsiedniej wioski, dwóch nowoczesnych bankowców z Krakowa, codzienne wizyty miejscowych dzieciaków…

Roman przymierza się do zaprojektowania profesjonalnej strony internetowej. Chociaż dzieciństwo spędził w erze archaicznej (pozbawionej laptopów, smartfonów, ajfonów i innych oczywistości), zdążył się zorientować, że kogo nie ma w e-świecie, tego jakby w ogóle nie było… Świeżo upieczony biznesmen rozpoczyna więc łowy na niedrogiego informatyka z nieocenioną pomocą „Wujka Google”, aż tu nagle…
….PARP. Cztery magiczne litery. Dlaczego od razu magiczne? No cóż, dzięki magicznej formule „dotacje unijne”. Roman w mig zachwyca się prostą przecież ideą: niech mi ktoś dofinansuje start działalności! Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości trzyma rękę na pulsie wszelkich projektów sprzyjających małym i średnim firmom. Szkoli, wysyła na szkolenia, ułatwia formalności… Dwa szybkie kliknięcia i Roman już zna datę oraz miejsce najbliższego spotkania informacyjnego dla początkujących biznesmenów. Duża nowoczesna sala, milion projektorów i rzutników, dziesiątki podobnych mu, pełnych nadziei i zapału szaleńców i…
… i Roman wraca do domu z kolejnym magicznym słowem na ustach. Słowo brzmi: BIZNESPLAN. No niestety, nie pomyślał o tym. Ale teraz pomyśli! Spotkanie przy dobrej kolumbijskiej kawie umówione. Na spotkanie ma przybyć pan Jakub Nowak, doradca biznesowy PARP. Najlepszy garnitur odpalony, nadzieje ożywione, czoło rozchmurzone. I co?
I klapa! Roman nie pamięta smaku dobrej kawy, pamięta tylko pojedyncze strzępy ostrzeżeń i uwag doradcy. „Analiza uwarunkowań nie wskazuje…”, „grupa docelowa poniżej bilansu opłacalności…”, „rozpoznanie lokalnego rynku sugeruje ostrożność…”, „dane szacunkowe na pierwsze trzy miesiące… saldo sześć tysięcy…”.
Wieczorna narada z kumplem. Tym razem nie nad kolumbijską kawą, ale przy polskim piwie. Kumpel imponuje Romanowi logiką rozumowania. Prostą, ale przekonującą. Żeby dostać kasę z Unii, trzeba napisać biznesplan. Żeby go dobrze napisać, spotkałeś się z doradcą. Doradca wie lepiej od ciebie, bo niejeden wniosek już składał, niejeden plan spisywał. Doradca mówi: ten biznes się nie opłaca. No to proste: pisanie biznesplanu się nie opłaca.
No i Roman nie napisał. Z wściekłości odstawił rower na cały tydzień. A w pracy…

… a pewnego pochmurnego dnia w pracy Romana nasza znajoma pani Karolina przybywa na umówioną wizytę. Najważniejszy fragment dialogu rehabilitanta i pacjentki brzmi tak:
– I wtedy oświeciło mnie z tym biznesplanem… Umówiłem się z doradcą, żeby mi pomógł.
– I co on powiedział?
– Ech.. zmasakrował wszystkie moje marzenia! Że okolica nie sprzyja, że grupa docelowa za wąska i ryzykowna, że stosunek nakładów do spodziewanych zysków nie osiąga granicy opłacalności, że tamto i siamto… Radzę pani zrobić to samo.
– To znaczy co?
– Spotkać się z profesjonalistą, niech rzuci fachowym okiem na pani biznes.
– Ale ja już ruszyłam! Nie za późno na biznesplany?
– Za późno to jest na dalszą amatorszczyznę. Wie pani, od tamtego spotkania nabrałem pokory… Może coś otworzę, ale na pewno w innej branży i lepiej przygotowany…
I tak Karolina wraca od Romana z 14-dniowym planem ćwiczeń. I z mocnym postanowieniem: robię plan swojej firmy!
Pani Jadwiga Zielińska zajmuje się doradztwem biznesowym od ponad dwunastu lat. Karolina zadała jej o wiele więcej niż dwanaście pytań… I wiecie, jaki był bilans odpowiedzi? 27:1… Jedna, jedyna pozytywna odpowiedź: „Tak, może pani pomyśleć o innym biznesie. Wykazuje pani obiecujące, przedsiębiorcze cechy charakteru. Pomogę pani”.
Magiczne słowo BIZNESPLAN. Do tej pory Karolina myślała, że to nudziarstwo, formalność bez znaczenia, absurdalny wymysł nieżyciowych urzędasów… Przyznajmy: to nie było zbyt mądre podejście do sprawy. Biznesplan jest jak mapa drogowa projektu, swoisty GPS do sukcesu. Bez rzetelnej analizy ryzyk i szans, potencjalnych zysków i strat, bez opracowania głównej strategii, wyjść awaryjnych, planów B, C, D czy E – bez tego wszystkiego można co najwyżej sprzedawać pietruszkę na Starym Kleparzu. A i to bez gwarancji powodzenia… za to niewątpliwie z gwarancją codziennych krakowskich plotek…

***

Karolina ma nowe zajęcie na sobotnie wieczory: lektura dziesiątek biznesplanów i skrupulatne notatki. Tej samej soboty, po całodniowej rowerowej eskapadzie Roman dopisuje dziesiąty punkt swojej biznesowej strategii. Ma ich być dziewiętnaście…
Nauka na błędach trwa w najlepsze! Egzamin dojrzałości czeka…

Część druga opowiadania: www.msp-blog.pl/rowery

zdjęcie: freedigitalphotos.net

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>