MSP-BLOG

Uniwersytecki wykład księdza Oko

Książka ks. OkoDzisiaj wpis z kategorii biznes po godzinach. Czym można się zajmować, jak się już odłożyło na dzień następny finanse, biznesplany i całą resztę spraw związanych z zakładaniem i prowadzeniem firm? Na przykład działalnością w organizacjach pozarządowych. A dokładnie jednej konkretnej organizacji, Koalicji Ateistycznej. O samej Koalicji i tym co mnie skłoniło do wstąpienia w jej szeregi, poopowiadam w którymś z kolejnych w wpisów. Dzisiaj będzie o pewnym wykładzie,  o którym szeroko rozpisywały się główne media. A konkretnie o człowieku, który ten wykład prowadził. Człowieku, który gdzie się nie pojawi, tam sieje zamęt i wzbudza mieszane uczucia. Od zachwytu po zniesmaczenie.

Panie i Panowie, oto wybitny dżenderożerca, profesor akademicki z dwoma doktoratami i habilitacją, ksiądz Dariusz Oko. Szerzej o fenomenie jego osoby rozpisałam się w artykule O co Oku chodzi?Czyli w tym szaleństwie jest jednak jakaś metoda.

We wtorkowy wieczór, 21 października 2014r na Uniwersytecie Warszawskim odbył się wykład ks. dr hab. Dariusza Oko, profesora Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie.

Celem akademickich wykładów jest to, żeby studenci i inne osoby uczestniczące w tych wykładach, czegoś się nauczyli. Zatem i w tym przypadku nie mogło być inaczej. Co prawda frekwencja nie dopisała, ale ci co byli z całą pewnością podzielą się z kolegami i koleżankami nowo nabytą wiedzą. A nie dopisała zapewne z powodu niefortunnie wybranego terminu. Ciemno, zimno, późno i do domu daleko, środek tygodnia a rano już bladym świtem zaczynają się wykłady, kolokwia i cała reszta zajęć, których opuścić się nie da i jeszcze przygotować się do nich trzeba. Niemożliwe przecież, żeby z innego powodu tłumy żaków nie przyszły posłuchać tak wybitnej osobistości świata nauki.

Kultywując zasadzie nic o nas bez nas, wybrałam się na ten wykład wraz z koleżankami i kolegami z Koalicji Ateistycznej. Kobieca intuicja podpowiedziała nam (tak, wszystkim nam, odezwała się nawet w żeńskich pierwiastkach męskiej części naszego stowarzyszenia, takie to silne przeczucie było), że może tam być mowa o nas. I nie zawiodła. Czego to nie dowiedzieliśmy się o sobie. I to zaraz na początku wykładu.

Nasz szacowny wykładowca zaczął opisywać wszystkie ateistyczne zbrodnie i wszelkie ciemne sprawki ateistów. I nie tylko ateistów, wszystkich innych których ateiści swoją diabelską ideologią opętali, również. Homoseksualiści i genderyści nie są od ateistów lepsi, nic a nic. Ich chore żądze tylko z odrzucenia boga wziąć się mogły. To ateiści ich zdeprawowali a teraz jeszcze kazirodztwo chcą zalegalizować. Nie dość, ze deprawują, to jeszcze gwałcą, rabują i mordują. Wszystkie największe zbrodnie w dziejach ludzkości to sprawka ateistów.

Siedząc w jednym z pierwszych rzędów, niczym prymuska, wsłuchana w gorzkie słowa tego wybitnego polskiego uczonego, nagle zdałam sobie sprawę, że doświadczam deja vu. Co jest, myślę sobie, przecież nie słyszałam nigdy żadnego jego wykładu, raptem jeden wywiad kilka dni wcześniej przeczytałam. I to jeszcze taki, w którym nie wypowiadał się w taki sposób na takie tematy. Nieszczególnie mnie interesowała jego osoba, więc tylko jakieś słuchy mnie dochodziły kto to jest i o czym prawi. Ale gdzieś to już kiedyś było. Deja vu, poważna sprawa, więc dwa dni zastanawiałam się skąd się wzięło. Może to ta pogoda taka nietypowa jak na tę porę roku? Ale to innym też by się udzieliło, internet by huczał od relacji osób doświadczających dziwnych zjawisk. Może to przez to przeziębienie, które mnie dręczy od tygodnia? Jakiś wirus tak zmutował, że się na mózg rzuca? Ale znów google milczy na ten temat, musiałabym być pierwszym przypadkiem. Może to leki, które zażywam mają takie efekty uboczne? Sięgam po ulotki, czytam wszystko co producent drobnym maczkiem napisał i nic. To nie leki. Jednak coś musi być, więc myślę intensywnie. W końcu przyszło olśnienie, mam, już wiem gdzie to wcześniej widziałam. Co prawda w innym kontekście, ale to samo. Można by rzec, plagiat, gdyby nie to, że powstało wcześniej niż wykład księdza Oko. Księdza Oko o plagiat bym się nie ośmieliła posądzać.

Wypisz wymaluj scena z filmu „Europa Europa” Agnieszki Holland:

Co prawda ks. Oko twierdzi, że Hitler i jego ludzie to ateiści i nigdy żaden katolik nie miał z nimi nic wspólnego, ale podobieństwo jest. Hitler musiał być wyjątkowo przebiegłym ateistą, że tak łatwo wkradł się w łaski papieża. Tak przebiegłym, że dopiero po wojnie kościół zorientował się, że miał z oszustem do czynienia. A mówią, że papież jest nieomylny.

pope-pius-xii-2

Cesare Orsenigo nuncjusz apostolski w Niemczech (papieżem był Pius XII) i Adolf Hitler

Ksiądz Oko zaczął wymieniać wszystkich ateistycznych wrogów kościoła, z pewnym absolwentem seminarium duchownego, niejakim Stalinem, na czele. Wymienia, wymienia, aż tu niespodzianka. Okazało się, że członkowie inkwizycji, uczestnicy wypraw krzyżowych i konkwistadorscy misjonarze nie byli ateistami. Nie ukrywam, że mnie to zaskoczyło. Innych słuchaczy też. Słuchacze z kręgów katolickich nie kryli przerażenia i konsternacji. No bo jak to możliwe, że katolik, taka kwintesencja dobra i moralności, mógł dopuścić się takich zbrodni. Może się przesłyszeliśmy, czegoś nie zrozumieliśmy jak trzeba i ci wszyscy zbrodniarze, to niczym Hitler, byli tylko podszywającymi się pod katolików uzurpatorami. Jednak nie, ksiądz Oko rozwiał wszelkie złudzenia, oni wszyscy byli na wskroś katoliccy. Bez wyjątku. Jak to możliwe, czy nie ma w tym jakiejś sprzeczności, słuchacze zaczęli dopytywać, chcieli się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat. Wyjaśnienie przyszło błyskawicznie. Otóż, katolik, żeby być katolikiem wypełniającym wolę bożą i żeby zasłużyć sobie na zbawienie i miejsce w podparyskim Sevres jako wzorzec moralności, musi być jedynie odrobinę lepszy od ateisty. A według kościelnych statystyk może i katolicy mordowali i torturowali tych i owych, ale mordowali i torturowali w mniejszym wymiarze, niż ateiści. I co najważniejsze w ostatnich latach przestali mordować i torturować w ogóle. Obecnym na sali katolikom kamień spadł z serca. Niczym pani Dulska, znów mogą cieszyć się nieskazitelną opinią i żyć po bożemu.

Dowiedzieliśmy się jeszcze, że te wszystkie krucjaty były wyłącznie w celu ratowania islamskich kobiet przed gwałtami z rąk (powiedzmy, że rąk) muzułmańskich dzikusów. Wyprawy krzyżowe to nic innego tylko sprytnie opracowana strategia wojenna, której celem było przeniesienie pola walki na terytorium wroga. I niedopuszczenie do tego, żeby wróg przybył na teren Europy i zaczął gwałcić europejskie białogłowy. A tamta sytuacja nie była niczym innym niż współczesne bliskowschodnie wojny z państwami islamskimi. Te współczesne wojny też oczywiście są wyłącznie w celu ratowania kobiet przed gwałtami.

Uwadze księdza Oko umknęła pewna kwestia. Mianowicie to, że dziwnym zbiegiem okoliczności Bliski Wschód był umiejscowiony na styku trzech szlaków handlowych i łączył Azję, Afrykę i Europę. Spotykali się tam kupcy z całego świata. Był to największy rynek ówczesnego świata. I nie tylko ówczesnego, nigdy później nic podobnego nie powstało. Było to coś tak istotnego jak współczesna giełda na Wall Street, być może nawet bardziej. Kto kontrolował Bliski Wschód ten był mocarstwem, mającym kapitał pozwalający rządzić światem. Gra była zatem o najwyższą stawkę. Ale z całą pewnością papiestwu o dobra doczesne nie chodziło, walczyli wyłącznie o cnoty islamskich dziewic. Żaden z obecnych studentów nie poruszył tej drażliwej kwestii. Nie chcieli kłopotliwymi pytaniami okazać księdzu braku szacunku, czy może padli ofiarą systemu edukacji i nikt im nigdy nie objaśnił zawiłości ekonomiczno politycznych przyczyn wypraw krzyżowych? Obcięto liczbę godzin lekcji historii, na rzecz dodatkowych godzin lekcji religii?

Jako Koalicja Ateistyczna nie mieliśmy zbyt wielu okazji do zadawania pytań. Na początku jeszcze się udawało a potem przestaliśmy dostawać mikrofon. Z całą pewnością dlatego, żeby innym też dać szansę na zamienienie dwóch zdań z tak szacownym prelegentem, wszakże czas był ograniczony. Nie mieliśmy zatem okazji podrążyć tematu żądzy pieniądza, jakiej dopatrzyliśmy się w działaniach papiestwa.

Jeśli chodzi o te gwałcone kobiety i pozycję kobiet w świecie islamu, to w tej materii też księdzu Oko co nieco umknęło. Porównując pozycję kobiet w islamie z pozycją kobiet w katolicyzmie z czasów, kiedy religia katolicka miała pozycję dominującą a kościół ustalał prawa i normy społeczne, to obawiam się, że jakby tylko była taka możliwość, to wszystkie katolickie kobiety hurtem pobiegłyby do najbliższego imama prosząc o azyl polityczny. Podejrzenie nie jest bezpodstawne, bo podobne rzeczy działy się w Hiszpanii za czasów panowania tam Muzułmanów. Katolicka ludność masowo zaczęła przechodzić na islam i oddawała się pod panowanie islamskich możnowładców, bo ci jawili się im jako bardziej ludzcy i tolerancyjni, niż katoliccy panowie.

Niestety zabrakło czasu i nie mieliśmy okazji dowiedzieć się w jakim szczytnym celu kościół wysłał misjonarzy do południowoamerykańskich Indian i w jakim szczytnym celu istniała inkwizycja. A zaczynało się ciekawie, zwłaszcza o tych Indianach. Z krótkiego wprowadzenia do tematu, wynikało, że dzielni chrześcijańscy misjonarze pojechali tam wyzwalać niedoszłe ofiary krwawych rytuałów jakie odprawiali kapłani południowoamerykańskich ludów. Gdyby nie papiestwo, niechybnie wyrżnęli by się tam wszyscy w pień. A tak to chociaż niewielka garstka ich została. Mała bo mała, ale zawsze lepiej to niż, żeby nie ostał się nikt.

Ogólne wrażenie po wykładzie połączonym z hydeparkiem bardzo pozytywne. Wykładowca elegancki, zrównoważony, spokojny i stonowany. Nie dał się sprowokować nawet agresywnym, znienawidzonym ateistom. Przyznał nawet, że są wśród nich i wartościowe jednostki. Co prawda rzadko się zdarzają, ale się zdarzają. Są niemal jak yeti, wszyscy o nich słyszeli, ale mało kto miał okazję stanąć z nimi, nomen omen, oko w oko. I na dodatek większość z nich w końcu się nawraca na katolicyzm. Ale najważniejsze, że są. A skoro sam ksiądz Oko przyznaje, że są, to znaczy, że wcale ateistów nie dyskryminuje i nie szerzy żadnej mowy nienawiści.

Prowadzący spotkanie studenci z katolickich organizacji uniwersyteckich, również zrównoważeni i kulturalni. Udało im się sprostać niełatwemu zadaniu zapobiegnięcia jakiejś scysji, w końcu na widowni siedzieli ludzie różnych opcji, za co należą się im brawa. A do tego ładni, uczesani i skromnie ubrani. Pani prowadząca to już w ogóle wystylizowana na wzór internetowego poradnika Marty Sytniewskiej, jak ubierać się skromnie, ze wstydliwością i umiarem, do grzechu nie prowokując. Wyglądała jak wzorcowa katoliczka i do grzechu z całą pewnością nikogo nie sprowokowała.

Niestety wykład trwał tylko niecałe 2 godziny. W związku z tym ksiądz Oko nie zdążył poruszyć wszystkich tematów. A my nie mieliśmy możliwości zadać większej ilości pytań. Mam nadzieję, że nie zniechęciliśmy księdza profesora do naszego stowarzyszenia i przy okazji do całej reszty ateistów i w bliższej bądź dalszej przyszłości przyjmie nasze zaproszenie do wspólnej debaty. Jak dotąd bywa jedynie w miejscach pełnych swoich zwolenników, czasem jakaś rozmowa w telewizji czy radio się zdarzy, gdzie po przeciwnej stronie zasiada ktoś o odmiennych poglądach, ale to nie to samo co wejście do jaskini wroga, pełnej tego wroga, wypełnionej wrogiem po brzegi. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że powinien się zgodzić, traktując to jako część swojej posługi kapłańskiej. Misjonarze nie na takie poświęcenia się zdobywali. A jak pamiętamy z wykładów, są to ludzie, których ksiądz Oko szczególnie ceni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>